Psychodeliczne Tokio

11/28/2010 Posted by cranberry



"Enter the Void"



Nie chcę pokazywać Wam trailera. Uważam, że nie jest zbyt korzystny dla filmu, właściwie go streszcza, co nie powinno być istotą jakiejkolwiek zapowiedzi. Dlatego lepsze dla Was i dla postrzegania dzieła Gaspara Noe'go będzie obejrzenie 2,5-minutowego openingu, moim skromnym zdaniem mistrzowskiego:






Jak widzicie oprawa muzyczna (LFO - Freak) i typografia niczego sobie. Niczego sobie, bo powiedzcie, widzieliście kiedyś coś podobnego w takiej konwencji? Jasne, że nie. Ach, nie mogę oderwać wzroku.



Zdjęcia (autorstwa Benoita Debie) mogą przyprawiać o zawroty głowy. Treść może szokować i obrzydzać. Odnoszę jednak ogólne wrażenie, że jest to jeden z tych filmów, które się kocha lub nienawidzi. Jak z resztą cały Gaspar Noe. Jeżeli mieliście okazję obejrzeć inne jego filmy, zapewne wiecie, że często ociera się o pornografię czy porusza inne kontrowersyjne tematy, ale jest to na tyle artystyczne, że nie powinniście mieć wyrzutów oglądając. Przynajmniej tak mi się wydaje.



Co do oprawy historii (której nie chcę streszczać, ani nawet przybliżać) otaczają nas nocne neony Tokio. Jego ciemne zakamarki, ciężka aura ponurej rzeczywistości. W całym filmie dopatrzycie się tylko kilku dziennych scen, ale nawet te napawają niepokojem. Właściwie całość można porównać do zjawiska mam nadzieję nie znanemu nikomu z Was, mianowicie bad trip. Przybliżając jest to stan po zażyciu psychotropów, w którym owa substancja powoduje nieprzyjemne doznania, nawet stany lękowe. Okej, może nie dokładnie o taki stan mi chodziło, ale bezsprzecznie ten film to jedna, wielka podróż.



pozwoliłam sobie wykonać mały kolaż ze skrinów





Polska premiera 21 stycznia 2011. Także możecie teraz ściągnąć film z sieci (albo przed tym zajrzeć na IMDb czy Filmweb, czego kategorycznie nie polecam). Zdecydowanie lepiej będzie się go Wam oglądało późnym wieczorem, nocą, ze zgaszonym światłem na pewno, tak żeby obejrzeć w spokoju bez żadnych przerw na szamę, telefon, siku (to ostatnie w miarę możliwości - jest dosyć długi).

Do tego ważne jest nastawienie. Jeżeli nie lubicie częstych retrospekcji, trudno Wam się skupić na skaczącym czasie akcji, irytuje Was brak akcji i przydługie kadry - nie traćcie czasu. Prawdopodobnie wtedy zostaniecie w grupie "No błagam, ten film jest tragiczny, nie do oglądania, nudny, bezsensowny". Z kolei jeżeli macie dosyć komercyjnych filmów akcji, cenicie sobie kontrowersję i psychologiczne kilmaty - zapraszam na seans. 


eks oł eks oł, 
kranberi


/nie wiem co się porobiło z czcionką w tym poście, nvm/




4 komentarze:

Rotkohl said...

opening akurat mało zacheca ;)

Daria said...

ale screeny tak :)

Anonymous said...

muszę obejrzeć, koniecznie.
polecisz może jeszcze jakieś inne filmy w podobnym, psychodelicznym klimacie?

swoja drogą cieszę się niezmiernie, że znowu prowadzisz bloga i czekam na Twoje graficzne dzieła!

pozdrawiam, A. ;)

Anonymous said...

A kto się nie cieszy z tego powrotu? :)
Ja również czekam na Toje dzieła, ale wszyscy chcemy też zobaczyc Ciebie!

Post a Comment

thanks for comments!

cranberry loves her followers

cranberry ©2010