What happened to my sweet girl?

11/26/2010 Posted by cranberry



Dzisiaj będzie bardzo niekonkretnie, ale - mam nadzieję – ciekawie.


Przede wszystkim chciałabym nawiązać do poprzedniego posta i uprzedzić wszystkich niecierpliwych, że niestety jakąś drogą tę cierpliwość będziecie musieli nabyć, bo wcześniej niż w styczniu nie ruszę ze sklepem. Oczywiście mogę zorganizować małą przedsprzedaż kilku wzorów na łamach bloga, ale zastanawiam się czy to ma sens.

Bardzo chciałabym – jeżeli już się na coś takiego decyduję – zrobić to porządnie, a co za tym idzie otworzyć internetowy sklep i założyć działalność. A że kompletnie nie znam się na kwestiach prawnych: podatkach, ZUSie, całym procesie z tym związanym, trochę to potrwa. Oprawa graficzna strony też ciut zajmie, potrzebuję kogoś, kto złoży mi stronę (wszystkie elementy grafiki przygotuję sama) w jakiejś rozsądnej cenie. Kwestia wykonania koszulek i ewentualnych innych produktów to już wisienka na torcie. Także flota na działalność grzecznie czeka aż dowiem się wszystkiego w tym zakresie, a ja będę się co jakiś czas odzywać z nowinkami o progresie :)




 Po drugie -  co mam na uszach. Soundrack z filmuBlack Swan. Dam Wam próbkę promującego go klipu:






Darren Aronofsky, Clint Mansell and Chemical Brothers can't be wrong.






Muszę przyznać, że nie mogę doczekać się polskiej premiery (dopiero 21 stycznia 2011...), więc zapewne będę uczestniczyć w pokazie przedpremierowym we własnym fotelu za tydzień, czyli po premierze w USA. Dawno nie miałam nastroju na taki film i żywiłam się głównie lżejszymi nowościami. Może dlatego zwiastun wywołał ma mnie takie wrażenie. Nie chcę się rozpisywać na temat czegoś, czego jeszcze nie widziałam. Ale jestem przekonana, że powinniście przygotować te 15zł na styczeń, albo wygrzebać wkrótce jakiś torrent – 103 minuty autorstwa duetu Aronofsky & Mansell będą tego warte, jestem pewna.

Niestety soundtrack zawiera tylko muzykę Mansella, nie tak genialną jak z „The Fountain”, ale nadal baaardzo, bardzo dobrą, oczywiście jak na film o balecie z motywami z Jeziora Łabędziego i innymi smaczkami. „Niestety”, bo – jeżeli obejrzeliście klip – uwagi godna będzie też elektronika, szczególnie w wykonaniu Chemicznych Braci, za którymi wysoce przepadam. Ale nic to, jeszcze zdobędę wszystkie tracki ;>




Chciałam się z Wami podzielić czymś, czym z koleii podzielił się ze mną Bazyli. Naprawdę warto poświęcić 10 minut:




Cieszy oczy, prawda? ;) Świetne połączenie street artu i filmu. Autorem muralu jest niejaki Blu (zazwyczaj niebieski tekst w moich postach oznacza link, w tym przypadku przeniesie Was do autorskiej strony artysty), włoski writer. Jeden z jego murali można obejrzeć we Wrocławiu, na Wyspie Słodowej, albo w tym akapicie po dwukropku:





I... Odnośnie samej animacji to wszystko. Nie mam pojęcia ile poszło na to farby, nie dotarłam do informacji o czasie wykonania ani ilości zdjęć, fakt że nie wnikałam głębiej niż druga strona Googli, ale ćsiii, tak jest fajniej, bardziej intrygująco.




O, właśnie, co ważne – wracając jeszcze do kwestii koszulek – nie mam nazwy sklepu! Kompletnie się pogubiłam, chciałabym coś, czego nie znajdą Google, szczególnie w branży clothingu, ale naprawdę o to trudno. Eny ajdijas, maj lowli łoczers? Widzę to jako jakieś dwuczłonowe, ale przy tym krótkie hasło, nawiązujące choć odrobinę do projektu logo...


To chyba wszystko na dzisiaj, mam ochotę napisać jeszcze o kilku rzeczach, ale rozdzielę to na następne posty. Niekomfortowo wstawia mi się obszerne tekstowo publikacje, mam wrażenie, że niechętnie wtedy to czytacie, jeżeli w ogóle. Właśnie, przy okazji pytam jeszcze o czytelność od strony estetycznej bloga: powinnam coś zmienić, czy prezentuje się całkiem udanie?






Chciałabym ogólnie podziękować za linki, dotyczące street artu czy innych rzeczy, we wszystkie zajrzałam i bardzo sobie cenię :) Możecie też przesyłać linki czy tematy, które chcielibyście zobaczyć za blogu. A może chcecie zobaczyć siebie? Ha, wszystko do uzgodnienia. Tymczasem życzę Wam miłego, piątkowego wieczoru - u mnie po całym dniu na mieście spokojnego, z herbatą i jakimś filmem.


eks oł eks oł,
kranberi

3 komentarze:

Aleksandra said...

może 'Modern Biscuit'?
btw. great post :D

...Iww... said...

Koniecznie muszę zobaczyć "Black Swan" :D

beth said...

Ja również ze zniecierpliwieniem czekam na "Black Swan"

Post a Comment

thanks for comments!

cranberry loves her followers

cranberry ©2010